Pracuję z osobami, które doświadczają trudności w obszarze emocji, lęku, relacji oraz
poczucia, że ich dotychczasowe sposoby radzenia sobie są niewystarczające. Szczególnie
bliskie są mi obszary zaburzeń lękowych, zaburzeń osobowości oraz zaburzeń odżywiania.
Moją misją w pracy terapeutycznej jest niesienie ulgi, wspieranie pacjenta w lepszym
rozumieniu siebie oraz stopniowe przywracanie poczucia wpływu, równowagi i radości z
życia. Wierzę, że terapia może być przestrzenią, w której człowiek uczy się rozpoznawać
swoje potrzeby, emocje i schematy działania, a następnie budować bardziej wspierające
sposoby funkcjonowania.
W relacji z pacjentem ważne są dla mnie autentyczność, otwartość i bezpieczeństwo. Staram
się tworzyć atmosferę opartą na zaufaniu, uważności i szacunku, w której pacjent może
mówić o swoich trudnościach bez lęku przed oceną. W pracy kieruję się zasadami etyki,
zaangażowania i odpowiedzialności. Pracuję pod stałą superwizją.
Specjalizuję się w podejściu poznawczo-behawioralnym, korzystając również z terapii ACT
oraz terapii schematu. W pracy terapeutycznej ważne jest dla mnie indywidualne
dopasowanie metod do potrzeb pacjenta oraz uważność na jego aktualne możliwości i tempo
pracy.
Z pierwszego wykształcenia jestem również aktorką, co traktuję jako ważny zasób w pracy
terapeutycznej – pomaga mi z większą uważnością patrzeć na emocje, ciało, ekspresję i
sposób, w jaki człowiek opowiada swoją historię.
Film, którym chciałabym się podzielić to „Wszystko za życie” / „Into the Wild”. Jest to
oparta na faktach opowieść o poszukiwaniu własnej drogi i miejsca w świecie. To historia,
która pokazuje, jak ważna jest wolność, ale też jak głęboko potrzebujemy relacji z drugim
człowiekiem, aby doświadczać prawdziwego poczucia szczęścia.
Rekomendacje
Case Study
– Daria Przed terapią żyłam na niekończącym się trybie przetrwania i wszędzie i w każdym widziałam zagrożenie. Byłam przekonana, że jeśli tylko otworzę się, choć na milimetr to osoby wokół mnie tylko czekają, aby mnie skrzywdzić, wykorzystać i wyśmiać…
Nie potrafiłam o siebie dbać. Byłam mistrzynią w nakładaniu na siebie kolejnych obowiązków i coraz wyższych poprzeczek. Nie potrafiłam odmawiać, pracowałam po nocach i swoje poczucie wartości opierałam na ilości ciężkiej pracy i pomocy wszystkim naokoło. Czułam się coraz bardziej wyczerpana i sfrustrowana. Dawałam z siebie przecież tak dużo, a nikt tego nie doceniał. Powoli zamykałam się na partnera, znajomych i rodzinę. Nie potrafiłam wykrzesać z siebie przyjemności i radości. Miałam poczucie, że jedyne co czuję to złość i przygniatający smutek.
Nie potrafiłam o siebie dbać. Potrafiłam się tylko katować i męczyć. Za wszelką cenę próbowałam dać sobie z tym radę sama. Powtarzałam sobie, że przecież każdy ma czasem doła i każdemu jest czasem trudno. Nie miałam pojęcia, że funkcjonuję z bagażem traum, które są za dużym obciążeniem, a moje życie nie musi być takie ciężkie. Nie do pojęcia dla mnie było, że można żyć szczęśliwie, w zgodzie ze sobą.
Nie jest łatwo w procesie terapii. Łatwiej jest uciekać i żyć w swoich przekonaniach niż przechodzić psychoterapię. Łatwiej, ale tragicznie.
Po terapii:
Dzisiaj nie rozmyślam „co pomyślą o moich decyzjach inni». Zamiast tego kieruję się w wyborach swoim dobrostanem. Słucham siebie i pytam „czy ta decyzja będzie dla mnie dobra? Czy przybliży mnie do życia jakiego pragnę?.” Nie szukam potwierdzenia w innych, ale odpowiedzi w sobie. Nie zmuszam się do spotkań z osobami, przy których nie czuję się komfortowo, odpuściłam walkę o toksyczne relacje. Otworzyłam się na relacje dobre i budujące. Otaczam się ludźmi przy których czuję się dobrze.
Terapia nauczyła mnie najpierw przeżyć, a później żyć. Krzywe przekonania i powykręcane myśli pomogła wyprostować i poukładać na nowo. Okazało się, że nie muszę uciekać przed zagrożeniem, a moje życie i wybory zależą ode mnie i nie robię nimi nikomu krzywdy. Wyzwoliła we mnie emocje, których wcześniej nie pozwalałam sobie czuć. Dzisiaj doświadczam ich wszystkich, rozumiem je, czuję, zwyczajnie przychodzą i odchodzą. Nie zalewają mnie już jak tajfun. Terapia nauczyła mnie także dbać o swoje granice. Ośmieliła do przeżywania przyjemności.
Czuję wdzięczność, że przeszłam tę drogę, że dałam sobie pomóc i odpuściłam samowystarczalność, a wybrałam zdrowie. Moje życie nie jest wolne od trudności, ale terapeutka wyposażyła mnie w narzędzia, dzięki którym potrafię sobie z nimi radzić. Życie po terapii nie jest wolne od trudności, ale jest świadome, w zgodzie ze sobą, a to jest najważniejszy prezent, jaki można sobie podarować.
Jeśli czujesz się ze sobą źle to nie daj sobie wmówić, że „nie powinieneś/ nie powinnaś się tak czuć”. Życie nie jest po to aby się umartwiać i dawać sobie radę za wszelką cenę, kosztem ogromnego cierpienia i dyskomfortu. Nie musi Ci być trudno i ciężko. Jeśli myślisz o tym, że terapia trwa wiele lat, to tak, jest to długotrwały proces, ale ten czas i tak upłynie, a Ty za kilka lat możesz być w zupełnie innym miejscu w swoim życiu.
Terapia przede wszystkim wpłynęła pozytywnie na mój związek. Zaczęłam rozumieć swoje emocje, odkrywać schematy, których nauczyli mnie w dzieciństwie rodzice i ich wpływ na moje obecne relacje. Wiedza i świadomość sprawiły, że mogłam podjąć pracę nad zachowaniami, które zamiast budować, niszczyły mnie i mojego partnera. Terapia pomogła mi zbudować nowe, dobre wzorce, które przyczyniły się do poprawy relacji między mną, a partnerem.
Terapia miała również wpływ na pozazwiązkowe relacje w moim życiu. Zakończyłam relacje, które mi nie służyły i były toksyczne, co odkryłam w procesie terapii. Nie żałuję tego, bo to pozwoliło mi otworzyć się na budowanie nowych, zdrowych relacji i przyjaźni.
Uczestniczyłam w terapii u p. Pauliny Szmyt-Literskiej przez trzy lata. Jest terapeutką o wysokiej empatii, potrafi słuchać i zadaje trafne pytania, które pozostają głęboko w głowie i pracowały we mnie jeszcze długo po sesji.
Spokój i ciepło pani Pauliny pozwoliły mi otworzyć się na trudne tematy i rozmawiać otwarcie o bolesnych wspomnieniach. Nigdy nie czułam się w jakikolwiek sposób oceniana. Przez cały okres terapii czułam ogromne wsparcie. Czułam, że mam przed sobą osobę, której naprawdę na mnie zależy i dopinguje mnie w drodze po lepsze, dobre życie w zgodzie ze sobą.
Z całego serca polecam p. Paulinę każdej osobie, która zastanawia się nad wyborem psychoterapeuty.